5 technik na poszerzenie grona znajomych

 

5 technik na poszerzenie grona znajomych

Dwa razy byłam w sytuacji, w której musiałam niemal od zera budować grono znajomych. Pierwszy raz – kiedy przeprowadziłam się do Berlina. Znałam tam 3 osoby, a praca jako wolny strzelec nie dawała poduszki bezpieczeństwa w postaci znajomych z biura, z którymi można próbować się zakumplować na początku.

Druga sytuacja miała miejsce, gdy po trzech latach pomieszkiwania w różnych częściach Europy zamieszkałam ponownie w Warszawie. Oczywiście nadal byli tu moi znajomi „z dawnych czasów”, jednak… no właśnie. Okazało się, że przez trzy lata z dużą grupą z nich nasze ścieżki się rozeszły: oni właśnie rodzili i wychowywali pierwsze dzieci, a ja odkrywałam na nowo zmienioną Warszawę nieskrępowana domowymi zobowiązaniami.

W obu sytuacjach stanęłam przed wyzwaniem poznania nowych ludzi i poszerzania grona znajomych. Na przestrzeni czasu przetestowałam wiele metod i sposobów, z których najlepiej sprawdziło się pięć technik. Można stosować je razem albo osobno. Każdy z nas ma trochę inny stopień introwertyczności i gotowości do rozmów z obcymi, na pewno więc, jeśli zdecydujecie się je zastosować, z niektórymi będziecie się czuli bardziej komfortowo niż z innymi. Warto jednak oczywiście wypróbować wszystkie :)

Moje 5 technik na poznawanie nowych osób:

  1. „Jestem na tak”: postanów sobie, że przez najbliższe dwa miesiące przyjmujesz KAŻDE zaproszenie jakie dostajesz; drink po pracy z kolegami z biura – „chętnie”, wieczór filmowy z filmem, który już znasz – „tak, wpadnę, co przynieść?”, pomoc w przeprowadzce – „oczywiście”. Niezależnie, czy propozycja wydaje ci się ciekawa, czy nie – zgadzaj się i bierz udział.
  2. Stały Klient: wybierz klubokawiarnię, której atmosferę lubisz (idealnie jeśli będzie jeszcze blisko domu) i bierz udział we wszystkich wydarzeniach, jakie organizują. Miej na celowniku przede wszystkim te, które opierają się na interakcji (warsztaty, kluby dyskusyjne etc.), choć panelowe dyskusje czy wernisaże też często przeradzają się w przestrzeń do ciekawego dialogu (szczególnie, gdy frekwencja jest mniejsza, niż zakładano)
  3. Współudziałowiec: do tej techniki potrzebne jest konto na facebooku. Miej czujność na informacje o wydarzeniach, na które wybierają się twoi znajomi. Jeśli tylko mają one charakter otwarty (tzn. każdy może wziąć udział) – dołącz do nich. To okazja, żeby spotkać ponownie osoby, które są na razie tylko przelotnymi facebookowymi znajomościami i zacieśnić więzi, a także poznać kogoś nowego.
  4. Gospodarz: zapraszaj ludzi do siebie, najlepiej w formie, która pozwala na przyprowadzanie różnych osób towarzyszących, np. niedzielny brunch, piątkowy aperitif. Przy tej technice ważne jest, by podjąć decyzję o regularności i w niej trwać, np. przez najbliższe 2 miesiące, co 2 tygodnie organizujesz piątkowy aperitif.
  5. Couchsurfer: ta technika szczególnie się sprawdza, gdy zaczynasz mieszkać w nowym mieście albo kraju, a couchsurfing.org jest tylko jedną z możliwych sieci. Po założeniu konta nie musisz deklarować wcale gotowości do nocowania podróżnych. Z wieloma osobami można się po prostu umówić na kawę lub wspólne zwiedzanie miasta. Działaj aktywnie: zamiast czekać, aż ktoś do ciebie napisze, przeglądaj profile innych użytkowników i ogłoszenia o wydarzeniach. Wysyłaj wiadomości, umawiaj się, dołączaj do otwartych spotkań. I nie przejmuj się, jeśli ktoś ci nie odpisze lub podczas spotkania będzie drętwo. To świetny pretekst, by umówić się z kim innym.

Wszystkie opisane wyżej techniki sprawdziły się dla mnie, stosowałam je naprzemiennie. A jakie są wasze doświadczenia? Też tak działacie, czy macie zupełnie inne podejście?

  • Kasia

    Świetny tekst. W ciagu ostatnich 10 lat mieszkałam w 5 rożnych państwach ale odbudowywania grona znajomych w Polsce zawsze było najtrudniejsze. Czasem mam wrażenie,ze ludzie wykazują zbyt indywidualistyczny sposob bycia i nie są otwarci na innych. Spróbuje twoich spisobow.

    • Misty A

      :) Dzięki za opinię. Daj koniecznie znać, jak Ci się sprawdzą.
      Faktycznie – poznawanie nowych ludzi „na własnym podwórku” było też dla mnie największym wyzwaniem. Wydaje mi się, że (poza bardziej lub mniej sprzyjającą postawą otoczenia) znaczącą rolę odgrywało tu też moje zachowanie, głównie to, że nie mogłam wykorzystać, tak pomocnej w poruszaniu się po nowym gruncie, tożsamości „bycia nowym w mieście”. Napiszę o tym w którymś z kolejnych postów, bo uświadomienie sobie tego było dla mnie bardzo ciekawe.

  • www.fueldesign.pl

    Mam jeszcze jeden, ale powiedz mi, czy zadziala: zabierz męża na zjazd blogerów do Gdyni i obserwuj jak spotyka przyjaciół sprzed 20 lat. Potem zaproś ich na kolację i planszówki.

    • http://www.miejskieprzygody.pl/ Agnieszka O.

      😀 ten sposób jest zdecydowanie najlepszy i na pewno zadziała 😉

  • http://swieczek.wordpress.com/ Świeczek

    Bardzo fajny wpis 😉 Mimo że nie narzekam na brak znajomych, chętnie przetestowałabym tę formułę otwartych spotkań! To mogłoby być ciekawe doświadczenie.

    • http://www.miejskieprzygody.pl/ Agnieszka Ogonowska

      Masz na myśli te facebookowe, czy te organizowane u siebie w domu? Oba są świetnymi doświadczeniami, choć te organizowane u siebie wymagają znacznie więcej pracy i samozaparcia ;-)) Trzymam kciuki! Napisz koniecznie potem, jak się sprawdziły u Ciebie :)

      • http://swieczek.wordpress.com/ Świeczek

        Te u siebie w domu, uwielbiam robić imprezy, więc dlaczego nie zrobić ich otwartymi 😉 Widziałam też kiedyś portal, na którym można było coś takiego ogłaszać, ale nie pamiętam go już.

  • Oksi

    Bardzo przydatny wpis:) Przeprowadzam się do Warszawy i bardzo chętnie wypróbuję przedstawione metody. Myślę jednak, że najważniejsze to pozytywne nastawienie (szczerze przyznam, że usilnie staram się je sobie narzucić).

    • http://www.miejskieprzygody.pl/ Agnieszka Ogonowska

      Oksi, cieszę się, że wpis się przyda! :) Masz rację – bez odpowiedniego nastawienia żadna z metod nie przyniesie dobrych i długotrwałych efektów. Domyślam się, że stres związany z przenosinami na razie sprawia, że coś takiego jak poznanie nowych znajomych wydaje się sprawą prawie niemożliwą. Też tak miałam.
      Na twoim miejscu dałabym sobie chwilę czasu na „oswojenie” nowej sytuacji: nowe miasto, szkoła/praca etc. Daj sobie miesiąc na bycie sama ze sobą (no chyba, że przeprowadzasz się z kimś ;))
      Pozdrawiam!