Aktywne słuchanie – 1 skuteczny trik

Kiedy studiowałam (nauki społeczne) aktywne słuchanie było jednym z tematów przewodnich. Powracającym motywem, który przewijał się przez większość wykładów. Tematem, który krył się za każdym ćwiczeniem. Z kolegami ze studiów bardzo szybko znaliśmy na wyrywki teorię skutecznego słuchania. Nie przeszkadzało nam to jednocześnie w wielu sytuacjach zupełnie jej nie stosować.

Jak zaczęłam wreszcie aktywnie słuchać i dlaczego porzuciłam podręcznikowe zasady

Przez wiele lat miałam poczucie, że choć teoretycznie jestem przygotowana dużo lepiej niż większość osób, które znam, to w praktyce rzadko słucham aktywnie. Aż pewnego dnia uświadomiłam sobie, że patrzę na temat z zupełnie niewłaściwej strony i zmiana jednego tylko nawyku sprawi, że mam szanse zostać mistrzynią aktywnego słuchania.

Co było nie tak?
Aktywne słuchanie było dla mnie prostą czynnością obudowaną wielką teorię, każącą stosować mnóstwo narzędzi, takich jak: parafraza, odpowiednia mowa ciała, wzmocnienia, pytania pogłębiające, informacja zwrotna. A każde z tych narzędzi kierowało się własnymi regułami i do swobodnego ich stosowania potrzebny był trening. W efekcie chcąc aktywnie słuchać według książkowych zasad, stresowałam się tym, czy i kiedy zastosować w rozmowie „parafrazę” lub „pytanie pogłębiające”, i nadal miałam poczucie, że nie słucham właściwie rozmówcy. Postanowiłam więc odpuścić teorię i po prostu słuchać, ale nadal nie byłam zadowolona z efektów. Miałam poczucie, że to jeszcze nie jest to, że nie słucham osób, z którymi rozmawiam tak, jakbym chciała.
I wtedy nastąpił

Przełom
Zauważyłam, że często podczas rozmowy moim celem nie jest usłyszenie tego, co mówi druga strona, ale zaprezentowanie siebie. Skupiałam się na tym, co powiem, jak sformułuję swoją wypowiedź, co podkreślę, o jakich swoich doświadczeniach wspomnę. Rozmowa była dla mnie okazją do budowania wizerunku, czasami autorytetu, pokazania siebie, pochwalenia się. Dopiero na samym końcu listy była osoba, z którą rozmawiałam i informacje, jakie przekazywała.

Trik
Od tego momentu, rozmawiając z kimś, staram się regularnie zadawać sobie w myślach pytanie: „Słuchasz, czy się prezentujesz?” Nie będę udawać – nadal bywa tak, że skupiam się w rozmowie na sobie i swojej następnej wypowiedzi. Staram się wtedy skoncentrować w pełni na tym, co mówi rozmówca i rozmowa od razu staje się przyjemniejsza dla obu stron. A najśmieszniejsze jest to, że parafrazy, wzmocnienia i reszta podręcznikowego arsenału, jakoś same z siebie zaczynają się wtedy w rozmowie pojawiać, a ja wynoszę z rozmowy dużo więcej informacji, niż kiedy stresowałam się właściwym zastosowaniem pytań pogłębiających.

A wy jak słuchacie?

  • http://www.psychetee.pl/ Magdalena Widłak-psychetee.pl

    To nie jest zbyt dobre rozwiazanie-rozmawiać z człowiekiem i go nie słuchać. To brak szacunku do drugiej osoby.
    Autoprezentacja jest naturalna w sytuacjach biznesowych, na rozmowie kwalifikacyjnej, podczas prezentowania swojego pomysłu itd. ale nawet wtedy, należy aktywnie słuchać.

    Dobrze jednak, ze masz swiadomosc, ze stanowi to dla Ciebie problem i pracujesz nad tym. Swietnie, ze to robisz!:) Gdyby każdy z nas miał swiadomosc popełniania błędów i pracował chociaz nad połowa z nich, świat byłby znacznie piękniejszy a my bardziej usatysfakcjonowani :)