Jak znaleźć nowych znajomych w tłumie obcych ludzi?

Jak poznać nowych znajomych w dużej grupie

Fot: Markus Spiske/www.temporausch.com/CC-BY

Networking choć generalnie prosty, bywa ekstremalnie trudny. Jako najtrudniejsze jawi się podejście do zupełnie obcej osoby. Odezwanie się do kogoś, kogo nie znamy (a co ważniejsze: kogoś, kto nie zna nas), dla zdecydowanej większości osób jest krokiem prawie nie do przejścia. Jeszcze pół biedy jeśli okoliczności, w jakich się spotykamy, wspierają nawiązywanie kontaktu, np. mała grupa, siedzenie przy wspólnym stole czy uczestniczenie w warsztatach. Ale co zrobić, kiedy okoliczności są dużo bardziej onieśmielające? Kiedy znajdujemy się w tłumie całkowicie obcych nam ludzi, gdzie wszyscy wydają się znać między sobą? Kiedy mamy poczucie, że nie dość, że nikt nas nie zna, to dodatkowo nikt nie jest zainteresowany poznaniem nas??

Co zrobić w takim momencie? Czy przez cały wieczór stać pod ścianą z przyklejonym sztucznie uśmiechem i nadzieją, że ktoś do nas podejdzie? Czy chyłkiem uciec do domu, a tam rzucić się na łóżko, wtulając z płaczem w poduszkę? Czy też spocić się trzy raz, powstrzymać choć na chwilę drżenie rąk i do kogoś zagadnąć?

Właśnie taka rozterka spotkała mnie podczas Blogowigilii. Ja – w moich własnych oczach – Mistrzyni Networkingu, stanęłam w obliczu wyzwania, które wcale nie było łatwe. Dookoła mnie 600 osób (!), a jedyna jaką znam – nieobecna. Co tu zrobić, żeby wieczór był udany, żeby poznać kogoś ciekawego?

Blogowigilia to świetna impreza, doskonale zorganizowana, gdzie w nieformalnej atmosferze każdego rodzaju internetowi twórcy spotykają się by pogadać, wypić wspólnie piwo, poznać się bliżej w realnym świecie. Znalazłam się tam dzięki Monice Czaplickiej, która stwierdziła, że to świetna okazja, by poznać ludzi z “branży”, zobaczyć jak wygląda środowisko, ale na imprezę dotrzeć nie mogła.

Oto więc scena dramatu: ja sama, dookoła 600 zupełnie obcych, niezainteresowanych mną ludzi i zero sprzyjającego nawiązywaniu znajomości set-upu. Standing party, każdy w tłumie wyszukuje znajomych, z którymi zaszywa się w zamkniętych grupkach. Nie będę kryć – przez pierwsze pół godziny byłam modelowym przykładem krążącego bez celu po sali sztywniaka z przyklejonym uśmiechem na ustach i kieliszkiem wina w ręku. I bardzo mocno rozważałam szybką ucieczkę do domu, by zaszyć się w łóżku płacząc w poduszkę. Oznaczałoby to jednak zmarnowaną okazję, która szybko się nie powtórzy. Postanowiłam więc wziąć się garść i zacząć działać. I w efekcie poznałam 4 świetne nowe blogi oraz osoby je tworzące.

Patrząc z perspektywy czasu wyraźnie pomogło mi kilka wytycznych:

  1. Bycie aktywnym: O ile na sali nie ma drugiej równie zdeterminowanej jak my osoby, to szanse, że ktoś nas zagadnie są bliskie zeru. Dużo szybciej i bezpieczniej jest wziąć inicjatywę w swoje ręce: większe szanse na sukces oraz bonus w postaci poznawania ciekawych osób, które przykuły naszą uwagę.

  2. Czas na rozgrzewkę: Na pewno są osoby, które zaczynają działać od razu po wejściu na imprezę, ale to nie jestem ja. Potrzebuję kilku chwil, żeby się „rozgrzać”: rozpoznać sytuację, przyjrzeć się ludziom, poczuć atmosferę.

  3. Celowanie pojedynczo: dużo łatwiej podejść do samotnie stojącej osoby, niż do pary lub grupki. Poza jednym wyjątkiem, wszystkie osoby, które zagadnęłam, w danym momencie samotnie krążyły po sali. I wszystkie zagadnięcia owocowały krótszą lub dłuższą rozmową – sukces!

  4. Wybieranie podobnych: kiedy na sali są osoby w różnym (baaardzo różnym!) wieku i o różnym stylu, mnie najłatwiej podejść o tych, którzy są wydają się być podobni do mnie. Co prawda z tego właśnie powodu nie poznałam żadnej blogerki modowej, blogera technologicznego ani lifestylowego licealisty. Cóż, innym razem może…

  5. Pytanie na start: Skuteczne zaczepienie drugiej osoby powinno przynieść interakcję, czyli odpowiedź z jej strony. Do tego potrzebne jest pytanie, które zadamy zaraz po powiedzeniu „Cześć!”. Na Blogowigilii miałam ułatwione zadanie, bo pytanie podpowiedziały same organizatorki motywując uczestników do networkingowania: „A ty jakiego bloga prowadzisz?” Dla mnie sprawdziło się idealnie.

  6. Wiedzieć, kiedy skończyć: Dobry koniec razem z dobrym początkiem tworzą spójną całość. Najgorsze, co możemy zrobić to „uczepienie” się nowo poznanej osoby w nadziei, że spędzimy w jej towarzystwie cały wieczór. Czasami się to udaje, jednak na imprezie, na której bawi się 600 osób szansa, że ktoś będzie chciał „związać” się z nami do końca, jest niewielka. Kiedy więc rozmowa zaczyna wytracać swój pęd, elegancko się żegnamy, pozwalając rozmówcy oddalić się do innych znajomych, a sami zastawiamy sidła na kolejną postać.

Na spotkaniu blogerów wszyscy są otwarci i mili, więc poznawać nowych ludzi jest łatwo. Myślę jednak, że te kroki sprawdzą mi się również na dużo bardziej formalnym spotkaniu. A przy okazji pozdrawiam serdecznie Olę z LoveStreetFashion, Jakuba z Produktywnie.pl, Magdę i Łukasza z AleMeksyk i Agnieszkę z Casalinga :)

  • http://lovestreetfashion.pl/ Aleksandra | LoveStreetFashion

    Halo halo, ja też pozdrawiam! Bardzo dobre podsumowanie – zdecydowanie zgadzam się z tymi wskazówkami a od siebie dodałabym tylko jedno – podchodzić do ludzi z uśmiechem i pozytywnym nastawieniem – bez trudno wyczarować fajną atmosferę pierwszego spotkania.

    PS. Super że wtedy na blogowigilii podeszłas do mnie – wiesz że nie wiedziałam że dziewczyny daly takie zadanie że mamy poznawać innych blogerów? Jakbyś mi nie powiedziała to nie miałabym żadnej dobrej wymówki żeby podbijać do nieznajomych ludzików.
    😀

    • http://www.miejskieprzygody.pl/ Agnieszka O.

      Hej! też się cieszę, że podeszłam 😉 A swoją drogą ciekawe, jak wyglądałby wieczór bez tego pretekstu – zadania od organizatorek.
      I dzięki za uzupełnienie – uśmiech i pozytywne nastawienie absolutnie tak :-)