Jak znaleźć pracę w Londynie w 1 miesiąc

Kilka tygodni temu stanęłam przed wyzwaniem znalezienia nowej pracy. I to znalezienia jej nie byle gdzie, tylko w Londynie – na rynku trudnym, konkurencyjnym i pełnym innych szukających o kwalifikacjach często przewyższających moje. A jednak, dzięki kilku posunięciom w ciągu jednego miesiąca znalazłam pracę w zawodzie i u dobrego pracodawcy. W tym poście chcę podzielić się z wami wskazówkami, jak znaleźć pracę w Londynie, choć tak naprawdę odnosić się też one mogą do szukania pracy za granicą w ogóle.

Jak szybko znalazlam prace w Londynie

PROLOG

Późną wiosną Pan N. dostał propozycję pracy u jednego z najciekawszych pracodawców w swojej branży. Jedynym elementem, który powstrzymał nas od natychmiastowego otworzenia szampana był fakt, że pracodawca mieści się w Londynie, a to oznaczało, że ja również będę musiała poszukać nowej pracy właśnie tam. Na gruncie decyzji personalnej sprawa była prosta – chcemy być z Panem N. blisko siebie. Na gruncie decyzji zawodowej było to większe wyzwanie.

W Warszawie pracowałam w fantastycznym, zgranym zespole, z którym realizowaliśmy ciekawe projekty, a wspólna praca była przyjemnością. Teraz miałam przed sobą perspektywę zostawienia tej komfortowej sytuacji i przekonania do siebie ludzi, którzy nie tylko codziennie oglądają świetnych kandydatów, ale i zawsze będą widzieli we mnie cudzoziemkę. Nie będę kryć – na początku byłam przerażona…

Wtedy jednak otworzyliśmy, pierwszego w tej opowieści, szampana, i po wypiciu kilku kieliszków spojrzałam na sprawę z innej perspektywy. Oto trafia się jedyna w swoim rodzaju szansa, by zrobić to, o czym bardzo skrycie marzyłam – pracować w centrum biznesowym Europy przy unikatowych projektach i zdobyć kolejne, wyjątkowe, doświadczenie zawodowe.

AKT I

Chwyciłam więc byka za rogi i zaczęłam przygotowywać Wielką Strategię Znalezienia Pracy. Zaczęłam od przejrzenia ogłoszeń z ogólnie pojętego HR, których były tysiące. Bardzo szybko okazało się, że nie mam dużych szans na pracę w wewnętrznym dziale personalnym, ponieważ prawie wszyscy pracodawcy oczekiwali formalnych kwalifikacji, które można zdobyć jedynie pracując już w Wielkiej Brytanii. Postanowiłam więc, że koncentruję poszukiwania na stricte mojej branży, czyli w agencjach rekrutacji zewnętrznej. Ten rynek w Londynie jest ogromny, co ma swoje plusy („na pewno coś się znajdzie!”) oraz minusy („jak w ogóle zacząć???”).

AKT II

W tym momencie sięgnęłam po networking i odezwałam się do czterech osób, które znam, a które pracują w branży HR w Londynie. Chcę tu podkreślić, że żadna z nich nie jest moim bardzo bliskim znajomym, wiążą nas luźne relacje lub wręcz jedynie inni wspólni znajomi. Nie było to jednak dla mnie przeszkodą, by do każdej z nich wysłać wiadomość z informacją, że szukam pracy w Londynie, krótkim opisem tła sytuacyjnego i prośbą o kilka dobrych rad, jak najsprawniej poruszać się po rynku: na co zwracać uwagę, o czym pamiętać, czego się wystrzegać.

Efekt: dwie z tych osób mnie „olały”, tzn. nie zareagowały na moją wiadomość w żaden sposób, dwie pozostałe jednak podzieliły się ze mną cennymi wskazówkami oraz kontaktami. Co ciekawe, chociaż żadnej z nich nie prosiłam o szukanie pracy w moim imieniu, obydwie zaproponowały, że sprawdzą, czy ich pracodawcy nie mają akurat wolnego stanowiska.

AKT III

Okazało się, że ze względu na ogromną skalę rynku londyńskiego, działają na nim headhunterzy wyspecjalizowani w rekrutowaniu innych headhunterów. To do nich zwracają się najlepsze agencje poszukując nowych członków zespołu, to oni wiedzą, gdzie aktualnie są wakaty, a dodatkowo mają najlepszą szeroką wiedzę o rynku i są nieocenionym źródłem informacji. Jedna ze znajomych, które odpowiedziały podała mi kontakty do kilku „sprawdzonych” rekruterów. Wiedząc jednak już czego szukać, kolejnych kilku znalazłam sama.
Do wszystkich wysłałam mejla z moim CV oraz krótkim opisem kim jestem, z jakiego powodu szukam pracy w Londynie oraz jakie oferty najbardziej mnie interesują. Ponownie nie od wszystkich dostałam odpowiedź, jednak dla trojga z nich byłam chyba atrakcyjnym „kąskiem”, bo po kilku godzinach umówieni byliśmy już na zapoznawcze rozmowy telefoniczne, podczas których dowiedziałam się, jakie są mocne oraz słabe strony mojego doświadczenia w kontekście rynku londyńskiego, jakie są widełki wynagrodzeń, co się liczy dla pracodawców itd.

Jedną z najważniejszych informacji było porównanie, jak mają się do siebie zakresy obowiązków na poszczególnych stanowiskach w Polsce i w Wielkiej Brytanii oraz pomiędzy poszczególnymi firmami na lokalnym rynku. Okazało się, że stanowisko, na którym pracowałam w Polsce nie pokrywa się w 100% z żadnym na rynku londyńskim. Miałam więc do wyboru albo starać się o odrobinę niższe od obecnego stanowisko w firmach z górnej półki, albo o odrobinę wyższe w firmach ze średniej półki. Zdecydowałam się na pierwszy wariant.

FINAŁ

Po kilku dniach od wstępnej rozmowy dwoje z headhunterów odezwali się do mnie z informacją, którym firmom przedstawili mój profil i które z nich są zainteresowane spotkaniem ze mną. Potem nastąpiła seria rozmów telefonicznych i przez skype już z potencjalnymi pracodawcami. Po 3 tygodniach od rozpoczęcia poszukiwań przyjechałam na kilka dni do Londynu spotkać się „na żywo” z wybranymi firmami, a po kolejnym tygodniu podpisywałam umowę z jedną z nich. I wtedy otworzyliśmy z Panem N. kolejnego szampana.

Jak znalazlam prace w Londynie

Na pewno w przebiegu całej historii swoją rolę odegrało też szczęście i trochę dobrego zgrania czasowego (pewnie wszystko trwałoby dłużej, gdyby zaczęła szukać pracy pod koniec czerwca wraz z początkiem sezonu urlopowego), jednak kilka punktów przyczyniło się do sukcesu. Są uniwersalne i mogą być przydatne dla każdego, kto szuka pracy na zupełnie nowym dla siebie rynku:

1. ZACZNIJ OD NETWORKINGU

Szukając pracy na nowym rynku zrób listę wszystkich osób, jakie na nim znasz i odezwij się do każdej z nich. Nie proś o znalezienie pracy, bo na to każdy reaguje alergiczną niemalże reakcją. Zamiast tego proś o rady, przydatne informacje czy znane tylko „insiderom” fakty. Osoba wyposażona w wiedzę będzie szukać pracy szybciej i sprawniej niż ten, kto z marszu zaczyna odpowiadać na ogłoszenia. Może się na przykład okazać, że do CV nie wolno dołączać zdjęcia, a ty nie wiedząc o tym, przez miesiące będziesz zachodzić w głowę, czemu nikt się do ciebie nie odzywa – przecież masz takie profesjonalną, uśmiechniętą fotkę…

Jeśli nie masz bezpośrednich znajomych, poszukaj znajomych znajomych, do których można zwrócić się z pytaniami.

Ostatecznie zajrzyj na fora. Nie jestem wielką zwolenniczką zasięgania porad na forach przy szukaniu pracy, choć wielu osobom ta forma wydaje się najprostsza. Poruszając się w kręgu znajomych mamy gwarancję, że trafiamy do osób o podobnym, do naszego, doświadczniu. Na forum pomiędzy anonimowymi członkami nigdy do końca nie wiadomo, czy to co pisze dany użytkownik, to wiarygodna wiedza, poparta faktami.

2. PRZYGOTUJ SIĘ NA BRAK REAKCJI

Na twoje wiadomości, czy będzie to email networkingowy, czy wiadomość do firmy, nie wszyscy ci odpiszą. Od razu się na to przygotuj i nie pozwól, żeby wpłynęło to na Twój zapał do szukania.

3. BĄDŹ GOTOWY NA KROK W TYŁ

Może być tak, że ze względu na, na przykład, brak znajomości lokalnego rynku będziesz mieć małe szanse na otrzymanie dokładnie takiego samego stanowiska jak obecne. Albo na stanowisku, które zajmujesz w nowym miejscu pracują ludzie, którzy mają 10 lat więcej doświadczenia. Wtedy możesz stanąć przed sytuacją: zrobić pół kroku w tył, żeby potem zrobić dwa naprzód. Bycie gotowym na takie rozwiązanie poszerza opcje wyboru ciekawych ofert.

4. POZNAJ SWOJĄ WARTOŚĆ

Negocjowanie pensji to jeden z najbardziej stresujących momentów w szukaniu nowej pracy. Większość z nas boi się podać jako oczekiwania zbyt wysoką sumę, żeby nie przekreślić swoich szans. I to prawda, że kwota znacznie przewyższająca rynkową średnią może być przekreślająca. Ale kwota znacznie poniżej rynkowej średniej też nas dyskwalifikuje, jako osoby nie znające swojej wartości, ani nie orientujące się w lokalnej sytuacji.
Na brytyjskim rynku panuje bardzo duża otwartość w temacie wynagrodzeń, o czym pisałam też już wcześniej. Przy każdym ogłoszeniu podany jest planowany przedział wynagrodzenia. To ułatwia zorientowanie się, jaką kwotę podać podczas rozmowy kwalifikacyjnej. Na większości rynków jednak istnieją internetowe serwisy podające przybliżone średnie wynagrodzeń (trzeba tylko sprawdzać dla jakiego rynku podają średnią, bo np. średnia dla Londynu i Glasgow to dwie zupełnie inne wartości), które dadzą nam pierwszy wgląd, a dodatkowo koniecznie pytajmy o potencjalne poziom zarobków nasze networkingowe kontakty. Niech to nie będzie temat tabu.

A dodatkowo kilka punktów, o których warto wiedzieć szukając pracy konkretnie w Londynie:

  1. postaraj się o lokalny numer telefonu – pracodawcy szukający kandydatów przez ogłoszenia na ogół nie dzwonią do osób, które mieszkają za granicą. Mają po prostu zbyt duży wybór kandydatów, którzy są tu na miejscu, znacznie łatwiej dostępni.
  2. wykasuj zdjęcie z CV – w Wielkiej Brytanii nikt go nie stosuje
  3. wypełnij swój profil na LinkedIn – to bardzo popularne narzędzie poszukiwania kandydatów w Londynie
  4. zaplanuj przyjazd na rozmowy – nawet jeśli nie masz jeszcze żadnego zaproszenia na rozmowy, powiedzenie potencjalnemu pracodawcy, że zamierzasz być w Londynie w konkretnych dniach i będzie można się z tobą spotkać, podnosi twoje szanse.
  5. sprawdź możliwość skrócenia okresu wypowiedzenia – najczęściej stosowany okres wypowiedzenia w Londynie to miesiąc. O ile nie jesteś unikatowym na europejską skalę specjalistą konieczność czekania na ciebie trzy miesiące, może być dla lokalnych firm nie do zaakceptowania.

A jakie są wasze doświadczenia z szukania pracy za granicą?

  • Praca Zdalna

    Z punktem 1(zwłaszcza) oraz 3 zgadzam sie w 100%, często pytają o profile social media ;(

  • Duri

    Ja właśnie przeprowadziłam się do Londynu i szukam pracy :) Mam wrażenie, że rynek jest dużo ciekawszy ale też jakby bardziej hmm sformalizowany. W Polsce pracowałam w kilku różnych branżach, zupełnie niezwiązanych z moim wykształceniem, i nadal szukam właściwej dla siebie. Mam mnóstwo znajomych w takiej samej sytuacji. A tutaj zaskoczyło mnie to, że na podobne stanowiska do tych które zajmowałam, pracodawcy wymagają konkretnego wykształcenia wyższego. To się pojawia nawet w ogłoszeniach na infolinię albo sprzedaż telefoniczną.

    W mojej ostatniej pracy w Polsce miałam również przełożoną, która zrobiła karierę w finansach będąc magistrem historii. Wydaje się, że tutaj to nierealne, skoro bez odpowiedniego papierka nie można nawet wkręcić się w daną branżę :)