Kłamstwa w CV

Kusiło was kiedyś, żeby lekko „zmodyfikować” rzeczywistość w waszym CV? Jeśli tak, to należycie do bardzo licznej grupy. Podobno aż 8 na 10 poszukujących pracy co najmniej raz miało chęć „podkręcić” swoje dokumenty aplikacyjne. Co ciekawe, są sytuacje, w których drobne modyfikacje bywają nawet wskazane! Częściej jednak takie zabawy mogą się skończyć podobnie, jak igranie z ogniem. W najszczęśliwszym wypadku – poparzeniem.

klamstwa w cv

Rozmijać się z prawdą w dokumentach aplikacyjnych można na 3 sposoby:

1. Przemilczenie

Pokusa, żeby przemilczeć pewne elementy historii zawodowej, albo (paradoksalnie) niektóre osiągnięcia, może być duża. Najczęściej mamy ochotę zataić: mało prestiżowe miejsca pracy, nieadekwatne doświadczenie, nieodpowiednie wykształcenie. Wydaje nam się, że ujawnienie ich odbierze nam szansę w starciu z innymi kandydatami odpowiadającymi na to samo ogłoszenie. Decydujemy się więc przemilczeć wybrane fragmenty z własnej kariery.

Ryzyko: średnie. Przemilczenie miejsc pracy powoduje dziury w ciągłej historii zatrudnienia. Przerwy, szczególnie jeśli są dłuższe niż 2-3 miesiące zawsze skutkują znakiem zapytania u czytającego CV rekrutera. Nie oznacza to automatycznie, że taki kandydat jest odrzucany już przy czytaniu aplikacji, zawsze jednak w trakcie osobistej rozmowy pojawi się pytanie o przerwy.

Jeżeli nie chcemy pisać o konkretnym stanowisku lub firmie, bo uważamy je za mało prestiżowe, wstydliwe, zupełnie odbiegające od profilu, o który się ubiegamy, lepiej opiszmy je krótko, wręcz hasłowo, pomijając szczegóły, a zamiast przytaczać nazwę stanowiska – opisowo przedstawmy, czym się na nim zajmowaliśmy. Jak to zrobić?

Załóżmy, że staramy się o pozycję koordynatora działu szkoleń w firmie IT. W naszym CV mamy pozycję:

Przedsiębiorstwo Przetwórstwa Rybnego „Ościox”

stanowisko: Asystent Starszego Referenta

Obowiązki:

  • nadzór nad harmonogramem dostaw surowca
  • odpowiedzialność za dokumentację serii produkcyjnych

  • ustalanie terminów odbioru wyprodukowanych partii

Jeśli chcemy pominąć szczegóły tego etapu naszej kariery, zamiast całkiem je wykreślać, lepiej napisać:

Firma produkcyjna (branża spożywcza)

Pozycja odpowiedzialna za koordynację harmonogramu i obieg dokumentów.

I na tym poprzestać. To samo, a innymi słowami, jednak bez przekraczania granicy faktów. Jeśli ta zmiana da nam spokój ducha w trakcie rekrutacji, warto ją wprowadzić.

Często kusi nas też by, pominąć wykształcenie, gdy jest ono nieadekwatne do poszukiwanego profilu lub zbyt wysokie do konkretnego stanowiska (np. stopień doktora). Co zrobić w takiej sytuacji? No cóż… jeśli mamy poczucie, że nasze wykształcenie jest zbyt wysokie i może odstraszać rekrutera, możemy go nie ujawniać. Załóżmy jednak, że dostaniemy te pracę. Czy w dłuższej perspektywie uda nam się utrzymać fakt, że skończyliśmy studia w konkretnej dziedzinie w tajemnicy? Jak byście się czuli odkrywając nagle i przez przypadek, że wasz kolega z zespołu nie był z wami szczery co do swojej zawodowej przeszłości?

Zanim wymażemy z CV pozycję o wykształceniu, warto też sprawdzić co mówi o nas internet. Czy przypadkiem nie figurujemy na listach konferencji naukowych, a może chwaliliśmy się obroną pracy magisterskiej w otwartym poście na facebooku? Czy damy radę usunąć te wszystkie informacje?

2. Ubarwienie

Drugim najczęstszym sposobem rozmijania się z prawdą jest ubarwianie, koloryzowanie jakiegoś fragmentu z przeszłości albo poziomu posiadanych umiejętności. Te wszystkie sytuacje, gdy znajomość języka angielskiego określamy jako „dobrą”, choć potrafimy tylko zamówić piwo w barze. Lub kiedy przedstawiamy siebie jako osobę zarządzającą projektem, w którym w rzeczywistości odpowiadaliśmy tylko za robienie notatek na spotkaniach.

Ryzyko: wysokie. Przed koloryzowaniem rzeczywistości mocno przestrzegam. Papier CV przyjmie każdą informację, ale na rozmowie trzeba będzie umieć ją obronić. Przestałam już liczyć kandydatów, którzy poziom znajomości języka opisywali jako „bardzo dobry”, a potem poproszeni o opowiedzenie po angielsku o swoim hobby z trudem klecili jedno poprawne zdanie (a opowiadanie o hobby naprawdę nie jest trudne). To samo odnosi się do wszystkich pozostałych kompetencji i zakresu zadań. Na rozmowie padną pytania, a może pojawią nawet praktyczne testy lub egzamin z konkretnego zakresu. W ostatnich miesiącach prowadziłam projekt na menedżerskie stanowisko w obszarze technicznym, w którym podczas spotkania kandydacie byli proszeni o wykonanie schematycznych rysunków instalacji. Nie wszyscy, którzy twierdzili, że świetnie znają się na danym systemie, przeszli pomyślnie ten test…

3. Kłamstwo

Trzeci rodzaj rozmijania się z prawdą w aplikacji to zwykłe kłamstwo, czyli przedstawienie rzeczywistości w sposób inny niż było naprawdę. Kiedy zmieniamy daty w jakich pracowaliśmy w konkretnym miejscu (by ukryć przerwę w zatrudnieniu), podajemy nieprawdziwą nazwę stanowiska, jakie zajmowaliśmy (np. dyrektor działu IT, choć byliśmy tylko specjalistą), wpisujemy do CV odpowiedzialności jakich nie mieliśmy, albo tworzymy w ogóle fikcyjną historię własnego zatrudnienia.

Ryzyko: bardzo wysokie. Kłamstwo ma krótkie nogi, a w świecie „internetyzacji” – jeszcze krótsze. Nawet jeśli nieprawdziwe informacje z cv umożliwią nam przejście do etapu rozmowy kwalifikacyjnej, to bardzo często polegniemy właśnie tutaj. I to polegniemy ze wstydem, a w bazie firmy z którą prowadziliśmy rozmowy zasłużymy na czerwoną kartkę. Jak to możliwe? Weryfikatorami naszych historii są z jednej strony procedury działania przy rekrutacji, z drugiej – przeróżne zbiegi okoliczności. Kilka przykładów? Proszę bardzo.

a) referencje – w procesach, które prowadzę standardowo sprawdzam referencje kandydatów. Najczęściej proszę ich o wskazanie osób, z którymi mogę porozmawiać, ale czasami dodatkowo sięgam po nieoficjalne, własne źródła informacji. Jakiś czas temu na spotkaniu z kandydatem do roli Menedżera Projektu, zapaliła mi się czerwona lampka. Jego opowieści o projektach, które prowadził były trochę zbyt gładkie, trochę zbyt… wyuczone. Po spotkaniu wykorzystałam własne zaufane kontakty w kilku firmach, w których kandydat pracował. Trzy niezależne „źródła” potwierdziły moje podejrzenia: projekty przedstawiane przez niego jako w pełni zarządzane własne inicjatywy, były pomysłami innych osób, a kandydat pełnił w nich role administracyjne. Do dalszego etapu rekrutacji nie przeszedł.

b) zbiegi okoliczności – historia z zeszłego roku. W prowadzonym przeze mnie projekcie pojawia się kandydatka. Przedstawia się jako osoba z pełną odpowiedzialnością za obszar, w którym pracuje i twierdzi, że podlega bezpośrednio zarządowi. Traf chce, że 5 dni później w projekcie, który prowadzi moja koleżanka, pojawia się… zwierzchniczka kandydatki. „Moja” kandydatka „zapomniała” wspomnieć, że pomiędzy nią a zarządem jest jeszcze jedno piętro, a jej odpowiedzialność to tak naprawdę tylko ułamek tego, o czym opowiadała. Skonfrontowana przeze mnie z faktami, rozpływa się we mgle, a ja wstawiam czerwoną kartkę do naszej bazy…

c) informacje z rynku – prowadzę projekt, przy którym wykorzystujemy ogłoszenie. Ogłoszenie cieszy się dużym zainteresowaniem i aplikacje spływają licznie. Podczas selekcji spływających zgłoszeń przykuwa moją uwagę, że kilku kandydatów ma za sobą pracę w tej samej firmie. A dwóch z nich nawet zajmowało w zazębiającym się (w dużym stopniu) czasie stanowisko Dyrektora Jakości. To ciekawe, bo w firmach zwykle stanowisko Dyrektora Jakości występuje pojedynczo. Trochę detektywistycznej pracy i już wiem, że jeden z panów nie zostanie zaproszony do dalszych rozmów ani w tym, ani w innych projektach.

Kłamstwa w CV mają krótkie nogi, o które łatwo się potknąć. Generalnie nie polecam. A wy co sądzicie o mijaniu się z prawdą podczas rekrutacji? Znacie kogoś, kto się o to pokusił? I jak na tym wyszedł?

  • Nina

    To co mam w takim razie zrobić z półtoraroczną przerwą w pracy? Miałam zakręt w swoim życiu, który przetrwałam tylko i wyłącznie dzięki pomocy przyjaciół i rodziny, przez m.in. depresję nie byłam wstanie pracować. Boję się, że jak wpiszę w CV problemy zdrowotne to żadnej pracodawca mnie nie weźmie.

    • Kasia

      Jestem w podobnej sytuacji, tylko u mnie przerwa jest 2 lenia, potem staż, praca i teraz znów pół roku przerwy, bo po prostu nie mogę znaleźć pracy. Co z takimi przerwami w CV, co powiedzieć na rozmowie?

      • http://www.miejskieprzygody.pl/ Agnieszka Ogonowska

        Kasiu, taka sytuacja może być faktycznie demotywująca. Jeśli chodzi o 2 letnią przerwę, to trochę zależy z czego wynikała. Czy nie mogłaś znaleźć pracy, czy była to przerwa na urodzenie i wychowanie dziecka? Potrzebowałabym więcej informacji, żeby coś sensownie podpowiedzieć. Obecna, półroczna przerwa, która wynika z szukania pracy, to nie jest problem. Możesz po prostu w CV wpisać datę zakończenia ostatniej pracy i podczas rozmowy powiedzieć, że to jest okres, w którym szukałaś pracy. Nie wiem jakiej pracy szukasz, bardzo prawdopodobne jednak jest, że w tej sytuacji padnie pytanie: „dlaczego?” tzn. czy odrzucałaś oferty, które się pojawiały z jakichś powodów, czy też nie trafiały się żadne oferty, etc. Warto mieć na takie pytanie też przygotowaną odpowiedź, żeby w stresie łatwiej sobie je przypomnieć.
        Trzymam kciuki za znalezienie pracy!

        • Kasia

          Dziękuje za odpowiedź. Dwuletnia przerwa wynikała głownie z depresji i niskiego poczucia własnej wartości (uznałam, że nie nadaje się do żadnej pracy). Teraz szukam pracy biurowej, w administracji – takie mam doświadczenie i lubię taką pracę. Problem, że mieszkam w nie dużym mieście i ogłoszeń jest mało. W urzędach przeważnie już kogoś mają, a w pozostałych miejscach chcą j. obcy a ja mam problem z nauką języków. :( znów czuję, że zaczynam powoli wątpić w siebie.:(