Kurs tańca flamenco

Wirujące falbany w spódnicach, obcasy miarowo wystukujące rytm, płynnie poruszające się w powietrzu dłonie – wszystko tańczy. Ale to, co najważniejsze dzieje się na twarzy: radość, smutek, siła – we flamenco tańczy się twarzą bardziej niż w jakimkolwiek innym tańcu, który znam.

Co to jest flamenco?

Kiedy pojechałam do Hiszpanii pierwszy raz i próbowałam zabłysnąć tańcem na lokalnej fieście, moi hiszpańscy znajomi, delikatnie rzecz ujmując, wyśmiali mnie, gdy wyskoczyłam na parkiet wykonując wystudiowane ruchy ramionami i powtarzając pilnie zapamiętane z kursu kroki. Było to wyśmianie pełne sympatii, nie zmieniło jednak faktu, że uświadomiło mi jak niewiele jeszcze wiem o flamenco.

Bo flamenco tańczy się „ze środka”. Robiący największe wrażenie tancerze i tancerki flamenco jakich oglądałam, to wiekowo dojrzali, bynajmniej nie szczupli ludzie, którzy na parkiecie wykonują często jedynie kilka oszczędnych ruchów. Cała siła oddziaływania ich tańca kryje się w ładunku emocjonalnym, którym emanują. Skąpe ruchy opowiadające językiem gestów historię zawartą w muzyce.

Kurs tańca flamenco dla mnie był fantastyczną przygodą, poznawaniem siebie i nauką wyrażania emocji za pośrednictwem ruchu. Chodziłam na kurs do Triany, która nazwę pożyczyła od dzielnicy Sewilli przesiąkniętej tym tańcem i gdzie można było poczuć prawdziwie hiszpański klimat.

A wam jak podoba się dźwięk gitary z wtórem kastanietów?